Moralność i sumienie młodych

   Witam ponownie.

              Głównie to chyba witam siebie. Ale to nic. Podobno prawdziwy aktor powinien umieć zagrać nawet dla jednego widza. Może to tak jak z moimi wierszami. Tak, czasem zamieniam się w gryzipiórka. Sztuka powinna przede wszystkim mieć na celu wywołanie emocji u odbiorcy. Ja, pisząc wiersze, chce je przeważnie wywołać u siebie. Poza tym jak już mówiłam wcześniej, chcę tylko odnaleźć siebie. Ale dzisiaj nie o tym.

              Tak na marginesie to czuję się jakbym pisała jakąś rozprawkę. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Czysta beznadzieja. Nieważne.

               Dzisiaj o moralności. Za cholerę nie mam pojęcia dlaczego wybrałam akurat ten temat. Ostatnio dużo osób w moim otoczeniu przeżywa tzw. "moralniaki". Ludzie, którzy lubią balować na pewno zrozumieją. Ja osobiście też parę przeżyłam w swoimi marnym życiu. Swoją drogą to właśnie one uczą największej wyrozumiałości dla innych. O ile ktoś jest na tyle inteligentny aby to ogarnąć swoim mózgiem.

                Czymże jest ta MORALNOŚĆ? (Uwaga! To będzie definicja wzięta z Wikipedii)

                           Moralność - zbiór zasad (norm), które określają, co jest dobre, a co złe.

     Nie będę bawić się w żadnego profesora. Nie zamierzam przytaczać tego, co jest na powyższej stronie. Można samemu sprawdzić. Poza tym miało być o młodych. Sama taka jestem więc powiem moje zdanie. Obiektywne czy subiektywne? Nie obchodzi mnie to. To w końcu mój blog.

     A więc jak to jest z młodymi? Zależy od charakteru, wyznania czy wychowania. Podobno wszystko wynosi się z domu. Po części to prawda. Dzięki Bogu, że nie w całości. Ciężko jest dyskutować o czymś z samym sobą. Młodzi często nie mają moralności czy sumienia. Są one bardzo zagłuszane. Asertywność u młodych jest nikła, a tak bardzo od niej wszystko zależy. Niektórzy są pod presją otoczenia. Inni chcą za wszelką cenę ukryć siebie. Nie potrafią odmówić aby się nie ośmieszyć przypadkiem. Zagłuszają sumienie. Być może też zasady, które były im wpajane przez całe życie. Jak już mówiłam, zależy od wychowania.

       Ja sama nie jestem święta, czasem zdarzało mi się manipulować ludźmi, być bezczelną, suką i wredną. Byłam wyjątkowo chłodna. zresztą dalej taka jestem. Czasem człowiek się po prostu gubi. Czy miałam wyrzuty sumienia? Nie. Jak to mówią? Trening czyni mistrza. Na początku miałam oczywiście wyrzuty sumienia, ale później były coraz słabsze. Nikt nie rodzi się dobry czy zły. To życie, okoliczności, ludzie i doświadczenie ich kształtuje. Ten cały post to moje własne "rozliczenie" się ze sobą. Polecam każdemu. Choć czasem taki rachunek sumienia może zaskoczyć.

      Ale, kurwa, wiecie co mnie zawsze dziwiło najbardziej? To, jak ludzie głupieją z miłości. Bo ona rządzi się własnymi zasadami i nie pyta o zdanie nikogo. Ludzie nagle zapominają o granicach. Jakichkolwiek. Nie ma mowy o moralności. Weźmy pod lupę taką Anne Karenine. Może kojarzycie ją z książki, której autorem jest Lew Tołstoj. Ewentualnie z filmu o takim samym tytule. Należała do kurewskiej elity. Spotkania towarzyskie, pieniądze, pozory itd. Musiała ostro przestrzegać zasad etyki, była bardzo moralna. Nie mogła zresztą pozwolić sobie na skandal w towarzystwie, w którym się obracała. Miała również męża z wysoką pozycją społeczną. Ale czy była szczęśliwa i kochała? Nie. I wtedy pojawia się jej miłość. I co się staje? Łamie dla niej wszelkie zasady, moralność i sumienie odchodzą w dal. Jaki jest koniec? Marny. Miłość, tak samo jak potrafi uskrzydlić człowieka, tak samo potrafi go zniszczyć. Ale o miłości kiedy indziej.

    Mam nadzieję, że nie przynudzam. Czy można coś na to wszystko poradzić? Czy mamy prawo do umoralniania innych? Nie. Żadne krzyki, płacz, prośby czy groźby nie pomogą w przypadku młodych. Myślę, że w przypadku starszych jest podobnie. Nie wiem do końca, jeszcze nie mam odpowiedniego wieku. Nic nie pomoże dopóki człowiek sam się nie sparzy, nie dostanie życiowej lekcji czy nauczki. Karma podobno zawsze wraca. Młodość rządzi się swoimi prawami. Dużo starszych osób czy rodziców o tym zapomina. Szkoda, bo to by w znacznym stopniu pomogło. Żeby było jasne, nie mówię o wszystkich młodych ludziach. Są wyjątki, choć przyznaję, że w naszych czasach coraz rzadziej.

     A teraz zakończenie. Nie lubię się powtarzać. Powyżej napisałam już wszystko co chciałam przekazać. Jak ktoś wytrwał do końca to gratuluję. Nie wiem czy chce mi się to wszystko czytać od początku aby sprawdzić te moje wypociny. Ale niestety, jestem czasem idealistką.

                                                                                         Żegnam.

Komentarze

  1. Co do miłości, jak widzę "zakochańców" niektóre posty na facebooku to aż płakać się chce :P Tydzień później status na facebooku "wolny" hahha :) nieważne....Pięknie to wszystko napisałaś i mam podobne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, to są te wielkie miłości "na zawsze". Za każdym razem gdy o nich myślę to nie wiem czy się śmiać, czy płakać

      Usuń
  2. Moralność to dość trudny dla mnie temat, bo właśnie przez miłość robię rzeczy, na które w życiu bym się nie doważyła. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Ma to jakieś dobre storny, ale niestety...są też złe. Świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie ma prawa oceniać czy to, co robisz jest dobre czy złe. Bo tacy ludzie z reguły zawsze wiedzą najmniej. A miłość rządzi się swoimi prawami. Najważniejsze jest to, aby szanować przede wszystkim siebie

      Usuń
  3. Hej! Świetny post :)

    obserwuje i zapraszam do mnie :
    milentry-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znudzenie ludźmi

Surowy dziad