Znudzenie ludźmi
Cześć.
Jeszcze nie wiem o czym będzie ten post. Tak sobie piszę bez celu, bo wyjątkowo nie mam na jutro nauki. Mam całą listę tematów. Ale im człowiek ma większy wybór, tym dłużej musi zastanawiać się nad decyzją.
Dobra, jak widać po tytule posta, oficjalnie wybrałam temat. Wątpię, że wam się spodoba moje stanowisko w nim, ale cóż... Nie można mieć wszystkiego.
Zastanawiam się od czego tu zacząć. Wspominałam, że ten cały blog to moje własne rozliczenie ze sobą. Nie spodziewajcie się idealnej dziewczynki po mnie, która jest święta. Wolę powiedzieć od razu aby nie było wątpliwości. W końcu mój pseudonim mówi sam za siebie.
Nie wiem jak to wygląda u was, ale ja się bardzo szybko nudzę ludźmi. Oczywiście mówię tu głównie o chłopakach, ale co do płci żeńskiej też mam podobne podejście. Laski w dzisiejszych czasach są... wiadomo jakie. Nie mówię o wszystkich, ale nietrudno spotkać jakąś głupią i pustą panienkę. I tak dla ścisłości, nie mam na myśli tego, że przeskakuję "z kwiatka na kwiatek", ani tego, że z każdym się pieprzę. Jestem za szanowaniem siebie i swojego ciała. I przede wszystkim pilnuję przede wszystkim siebie. Chodzi mi o aspekt osobowości. Szybko się nudzę, przebieram w chłopakach, zostawiam ich i odchodzę bez oglądania się przez ramię. Ale o moich wyrzutach sumienia mówiłam już poprzednio. A raczej o ich braku. To bardzo wygodna postawa. Nie szukam nikogo. To mnie nikt nie potrafił utrzymać przy sobie.
No bo wyobraźcie sobie być z kimś, kto nie ma nic fajnego, sensownego czy ciekawego do powiedzenia, nie ma żadnego zdania na prawie żaden temat, albo tylko mówi o sobie? Po co marnować czas i nerwy? Jestem osobą, która bardzo lubi się wypowiadać i mówić to, co myśli. Ale to nie jest tak, że nie potrafię stworzyć dłuższej relacji. Ja raczej jej po prostu nie chcę. Wynikają z tego tylko problemy, wkrada się monotonia itd. Zawsze najbardziej lubiłam początek znajomości. Ah, te niewinne spojrzenia, niepewność i lekka dezorientacja (prawdziwa ze mnie romantyczka czasem). Ale później... no cóż. Mijało mi. Przeważnie mi, ale to nie jest regułą. Faceci też często nudzą się dziewczynami. Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię. Ale ja ich o to nie winię. W młodym wieku człowiekowi niepotrzebne są dodatkowe komplikacje. Myślenie jest inne. Ale czy można ich o to winić? Osobiście uważam, że nie. Oczywiście są wyjątki (jak zawsze) i zdarzają się wrażliwi czy porządni faceci. Oczywiście ja za "wrażliwców" się nie biorę. Za dużo kłopotu i kwasu po skończeniu znajomości. Ale to już rzecz gustu.
Nie wiem czy wy też tak macie, że często nudzicie się ludźmi. Nieważne jakiej płci jesteśmy. U mnie to akurat wynika z konkretnych powodów. Ale o gadaniu mojego psychologa nie będę wam mówić. Swoją drogą to bardzo ciekawy i zabawny zawód. Zbierasz hajs od ludzi i musisz ich tylko słuchać, zadawać odpowiednie pytania itd. Zwariowałabym chyba. Nie lubię ich. Traktują człowieka za bardzo przedmiotowo. Wiem, że takich właśnie jest ich zawód, ale mnie to i tak nie pasuje.
I znowu odbiegam od tematu. Mam do tego skłonności. Nie mam pomysłu na żaden morał. Ale w końcu ja nie piszę bajek aby o nich pamiętać. Polecam czytać między wierszami, a może na coś wpadniecie. Podobno każda interpretacja jest dobra.
Ale jeszcze jedno mam do powiedzenia. Nie obchodzi mnie to, co sobie o mnie pomyślicie. Zresztą wątpię, że ktokolwiek czyta te moje wypociny bardzo rzetelnie. Ale trzeba mieć wyrozumiałość dla innych. Wtedy życie jest dużo prostsze. Nikt nie jest święty. Dużo ludzi o tym zapomina. Szkoda. Ale ja nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej. Każdy odpowiada za siebie, swoje decyzje i błędy. To taki trochę paradoks, że im więcej człowiek przeżył, tym bardziej jest w stanie wczuć się w sytuację innej osoby.
Żegnam już na dzisiaj.
Jeszcze nie wiem o czym będzie ten post. Tak sobie piszę bez celu, bo wyjątkowo nie mam na jutro nauki. Mam całą listę tematów. Ale im człowiek ma większy wybór, tym dłużej musi zastanawiać się nad decyzją.
Dobra, jak widać po tytule posta, oficjalnie wybrałam temat. Wątpię, że wam się spodoba moje stanowisko w nim, ale cóż... Nie można mieć wszystkiego.
Zastanawiam się od czego tu zacząć. Wspominałam, że ten cały blog to moje własne rozliczenie ze sobą. Nie spodziewajcie się idealnej dziewczynki po mnie, która jest święta. Wolę powiedzieć od razu aby nie było wątpliwości. W końcu mój pseudonim mówi sam za siebie.
Nie wiem jak to wygląda u was, ale ja się bardzo szybko nudzę ludźmi. Oczywiście mówię tu głównie o chłopakach, ale co do płci żeńskiej też mam podobne podejście. Laski w dzisiejszych czasach są... wiadomo jakie. Nie mówię o wszystkich, ale nietrudno spotkać jakąś głupią i pustą panienkę. I tak dla ścisłości, nie mam na myśli tego, że przeskakuję "z kwiatka na kwiatek", ani tego, że z każdym się pieprzę. Jestem za szanowaniem siebie i swojego ciała. I przede wszystkim pilnuję przede wszystkim siebie. Chodzi mi o aspekt osobowości. Szybko się nudzę, przebieram w chłopakach, zostawiam ich i odchodzę bez oglądania się przez ramię. Ale o moich wyrzutach sumienia mówiłam już poprzednio. A raczej o ich braku. To bardzo wygodna postawa. Nie szukam nikogo. To mnie nikt nie potrafił utrzymać przy sobie.
No bo wyobraźcie sobie być z kimś, kto nie ma nic fajnego, sensownego czy ciekawego do powiedzenia, nie ma żadnego zdania na prawie żaden temat, albo tylko mówi o sobie? Po co marnować czas i nerwy? Jestem osobą, która bardzo lubi się wypowiadać i mówić to, co myśli. Ale to nie jest tak, że nie potrafię stworzyć dłuższej relacji. Ja raczej jej po prostu nie chcę. Wynikają z tego tylko problemy, wkrada się monotonia itd. Zawsze najbardziej lubiłam początek znajomości. Ah, te niewinne spojrzenia, niepewność i lekka dezorientacja (prawdziwa ze mnie romantyczka czasem). Ale później... no cóż. Mijało mi. Przeważnie mi, ale to nie jest regułą. Faceci też często nudzą się dziewczynami. Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię. Ale ja ich o to nie winię. W młodym wieku człowiekowi niepotrzebne są dodatkowe komplikacje. Myślenie jest inne. Ale czy można ich o to winić? Osobiście uważam, że nie. Oczywiście są wyjątki (jak zawsze) i zdarzają się wrażliwi czy porządni faceci. Oczywiście ja za "wrażliwców" się nie biorę. Za dużo kłopotu i kwasu po skończeniu znajomości. Ale to już rzecz gustu.
Nie wiem czy wy też tak macie, że często nudzicie się ludźmi. Nieważne jakiej płci jesteśmy. U mnie to akurat wynika z konkretnych powodów. Ale o gadaniu mojego psychologa nie będę wam mówić. Swoją drogą to bardzo ciekawy i zabawny zawód. Zbierasz hajs od ludzi i musisz ich tylko słuchać, zadawać odpowiednie pytania itd. Zwariowałabym chyba. Nie lubię ich. Traktują człowieka za bardzo przedmiotowo. Wiem, że takich właśnie jest ich zawód, ale mnie to i tak nie pasuje.
I znowu odbiegam od tematu. Mam do tego skłonności. Nie mam pomysłu na żaden morał. Ale w końcu ja nie piszę bajek aby o nich pamiętać. Polecam czytać między wierszami, a może na coś wpadniecie. Podobno każda interpretacja jest dobra.
Ale jeszcze jedno mam do powiedzenia. Nie obchodzi mnie to, co sobie o mnie pomyślicie. Zresztą wątpię, że ktokolwiek czyta te moje wypociny bardzo rzetelnie. Ale trzeba mieć wyrozumiałość dla innych. Wtedy życie jest dużo prostsze. Nikt nie jest święty. Dużo ludzi o tym zapomina. Szkoda. Ale ja nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej. Każdy odpowiada za siebie, swoje decyzje i błędy. To taki trochę paradoks, że im więcej człowiek przeżył, tym bardziej jest w stanie wczuć się w sytuację innej osoby.
Żegnam już na dzisiaj.
Zgadzam się w szczególności z tym co napisałaś na końcu, że trzeba mieć wyrozumiałość dla innych. Każdy odpowiada za siebie i nikt nie jest święty, bo jak to mówią na każdego można byłoby znaleźć jakiś paragraf. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)
OdpowiedzUsuńwy-stardoll.blogspot.com