Toksyczni ludzie

  Kulturalnie zacznę od przywitania się. A więc witam. Nie było mnie tutaj półtora roku. Niezła jestem. Uświadomiłam sobie za to ile się zmieniło. Nie chodzi tylko o to, że jestem o półtora roku starsza. Zaszło wiele zmian również we mnie. I polecam czasem usiąść i zastanowić się nad tym. Ale o tym kiedy indziej. Znów szukam siebie więc jestem. Miło jest czasem gdzieś po prostu wrócić.


   Dobrze, dzisiaj o ludziach toksycznych. Strasznie ciężki temat. I zdecydowanie za dużo miałam z nimi do czynienia. Chociaż w pewnym stopniu każdy z nas jest toksyczny. Dla siebie i dla innych również. W mojej głowie właśnie przeszła mi taka głośna i dosadna myśl, że wszyscy jesteśmy cholernie toksyczni, zepsuci, źli i zatruci do szpiku kości. Ale to nieprawda. Już uspokoiłam swoje myśli i mogę kontynuować. 
   Po czym rozpoznać ludzi toksycznych? To banalnie proste. Serio. Chodzi o to, jaki wpływ na nas ma druga osoba. Jak się przy niej czujemy itp. Wydaje się być dziecinnie proste, nieprawdaż? Do niedawna też tak myślałam. Aż osoba bardzo mi bliska nie stała się najbardziej toksyczną dla mnie. I kurwa, naprawdę o tym wiedziałam. Widziałam jak zaczyna na mnie działać, ciągnąć mnie w dół. I okazało się, że najtrudniejsze w tym jest zaakceptowanie tego, że to właśnie bliska osoba ma taki wpływ. Chodzi o przyznanie się przed sobą. Oczywiście jest wiele sytuacji, w których ludzie są toksyczni itd. Ale równie wiele jest stron, na których można o tym poczytać, złapać jakąś poradę. Odsyłam. Ja chcę napisać o dwóch przypadkach, które są szczególnie trudne. I nie będę kłamać, że nie dotyczyły mnie.

1. Zakończyłam związek. Nie kochałam człowieka. Był ważny, ale jak przyjaciel. Facet ma 25 lat. Pomaga ludziom z problemami. Taki ogólny wstęp. Po zakończeniu związku ustaliliśmy przyjaźń. A raczej powrót do niej. To była wspólna decyzja. Nie każda przyjaźń powinna być miłością. Niedługo potem zaczęły się problemy. Nagle zaczęło być z nim coraz gorzej. Wiedziałam, że cierpi. Rozumiałam go. Ale wcale nie chodziło o zakończony związek. Tak przynajmniej mówił, a ja wierzyłam, ponieważ znam go dobrze i wiem o innych problemach. Chciał się zabić. Akcja trwała tydzień. Dzień w dzień żegnał się ze mną, mówił, że idzie się zabić i gdzieś jechał. Oczywiście nie odbierał, nie mówił gdzie jest i tyle. Jednak wracał. Długo się znamy i wcześniej wiedziałam o tym, że jest z nim źle, ale nigdy tak się nie zachowywał. Ja oczywiście dzień w dzień płakałam, byłam coraz słabsza, potrafiłam myśleć tylko o tym. W ciągu tygodnia byłam prawie wrakiem człowieka. Czułam się za niego odpowiedzialna. Wzięłam na swoje barki uratowanie go. Lubię pomagać ludziom. Ale pierwszy raz byłam tak bezsilna i bezradna. Co w końcu zrobiłam? Zadzwoniłam na telefon zaufania po poradę. Pani kazała mi zadzwonić na policję albo pogotowie. Zadzwoniłam na policję, ale okazało się, że to bez sensu, ponieważ nic nie zrobią konkretnego dopóki on sobie czegoś nie zrobi. To się nazywa Polska. Pewnego dnia spotkałam się z nim. Znowu się chciał pożegnać. Osobiście. Ale tym razem było inaczej. Zapytał się "co będzie jeśli tego nie zrobię". Następnie chciał mnie pocałować i zrzucić na mnie decyzję czy ma ze sobą skończyć. Dacie wiarę? I wtedy wszystko zrozumiałam. On wcale się nie zabije. Jest zbyt niedojrzały emocjonalnie. Jego celem było wymuszenie ponownego związku. Poczułam się konkretnie wyruchana. To wyjątkowo inteligentny człowiek. Wykorzystał moje emocje aby coś ugrać dla siebie. To się właśnie nazywa toksyczna osoba. Byłam wściekła, kiedy wróciłam do domu. I wykończona. To bolało. Najpierw chciałam to wyprzeć. Naturalna reakcja. Ale później trochę zmądrzałam, gdy emocje opadły. Inaczej by było, gdyby ta osoba nie była ważna. Ale świadomość, że ktoś bliski tak się Tobą "zabawił" nie jest przyjemna. I to jest najciężej zaakceptować. Co zrobiłam? To, co dla mnie było najlepsze. Nie chodzi o egoizm. Myślenie o sobie nie zawsze jest tego oznaką. Postanowiłam ostro ograniczyć kontakt z tą osobą. Powiedziałam prawdę, że jestem wykończona. Nie zamierzałam na niego krzyczeć itp. Agresja jest bez sensu w takim przypadku. Stopniowe odcięcie się od takiej osoby było najlepszym, co mogłam zrobić dla nas obojga. Ta sytuacja nie była łatwa. W końcu wiele ta osoba dla mnie znaczy oraz sporo jej zawdzięczam. Ale gdybym postąpiła inaczej to ciągnęłoby się to wiecznie. A uzależnienie od drugiej osoby to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może nas spotkać. 

Koniec cz. 1 

2. Byłam swego czasu w głębokim dołku. W tym wypadku to ja stałam się toksyczna. Ale głównie dla siebie. Odsunęłam innych. W takiej sytuacji bycie samej nie zawsze oznacza najlepszą opcję. Nie chciałam jednak na nikogo wpływać, ani nikogo obciążać. Spotykałam się tylko z jedną osobą, która mi pomagała lecz była odporna. Co robiłam? Gnębiłam siebie. Wyżywałam się na sobie jak tylko mogłam. Wpadałam w każde kłopoty, które się nawinęły. Cierpiałam w tamtym okresie. Myślałam, że jak skupię się na innych problemach to zagłuszę ten główny. Jak można się domyślić, wszystko obróciło się przeciwko mnie. Problemów miałam coraz więcej i gruncie rzeczy o żadnym nie myślałam. Miałam wszystko głęboko w d.... W końcu poczułam się przytłoczona. Popełniłam ogromny błąd, za który słono zapłaciłam. Ale chyba było warto. Jebnięcie się wszystkiego na raz było punktem zwrotnym. Chociaż na początku czułam pustkę to niedługo później zaczęłam się odnajdywać. Dałam sobie po prostu czas. Powoli naprawiałam. Wróciłam do czytania, muzyki i innych hobby. Zaczęłam malować pastelami, pisać. Robiłam wszystko co pozwalało mi wyrzucić z siebie emocje. I doszłam do siebie. Przestałam być aż taka toksyczną dla siebie. Trwało to długo, ale było warto. 


Koniec wszystkiego. 

Nie będę pisać tutaj żadnego podsumowania czy konkretnych porad. Mam tylko nadzieję, że komuś te historie może pomogą. Warto jest w końcu uczyć się na błędach. Nie tylko własnych. I tym razem wrócę niedługo. Choć tak naprawdę tylko ja będę czekać


PS. Jeśli chodzi o ten pierwszy przypadek to policja była ostatecznością. Nie warto zawsze po nią dzwonić. Ja nie chciałam tego robić. Lecz żadne moje rozmowy, wsparcie, prośby czy groźby nie pomagały. Największą rolę odgrywa również sama obecność i rozmowa. Ja miałam niestety już sytuację bez wyjścia. Ale sytuacje są różne. Ja opisałam tylko swoją 

Komentarze

  1. Tak to już w naszym kraju jest, że dopóki człowiek sobie nic nie zrobi to oni nie będą reagować.
    Toksyczne osoby potrafią człowiekowi uprzykrzyć życie, a ciężko zerwać relację jeżeli to bliska dla nas osoba, jednakże czasami nie ma wyjścia i należy postawić granice. Przykro mi, że bliska Tobie osoba tak zabawiła się Twoimi uczuciami. Pozdrawiam!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi że tobie się to przytrafiło, najbardziej boli to osoby wrażliwe po innych spływa jak po kaczce. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten czas był dla Ciebie ciężki ale i wiele Cię nauczył! Oby ten okres był dla Ciebie dużo lepszy.

    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mądry post :)


    Zachęcam do obserwacji:
    http://klaudencja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Moralność i sumienie młodych

Znudzenie ludźmi

Surowy dziad